“Thug Kitchen”, czyli wegańskie przepisy bez zbędnego pieprzenia

Rynek książek kulinarnych jest naprawdę ogromny, również ten wegański. Mimo że to całkiem wąska nisza odbiorców, za granicą takich książek powstaje coraz więcej. W dzisiejszym wpisie co nieco o książce, która wybija się swoim stylem i pomysłem na siebie.

IMG_5023

Jak zwykle szperając po sieci w poszukiwaniu nowych, interesujących tytułów wpadłem na książkę Thug Kitchen. Jak się okazało, książka została wydana na jesieni tamtego roku i szkoda, że tak późno ją odkryłem, jak i całą thug-stronę.

IMG_5026

Czym wybija się ta książka? Przede wszystkim, że nie znajdziecie w niej zbędnego pierdolenia. Brzmi to trochę ironicznie biorąc pod uwagę, że praktycznie każdy przepis, czy też porada w stylu “basic shit” obfituje w potoczny język i masę przekleństw. Autorzy książki kładą nacisk na zdrową kuchnię, jednak taką, w której nie ma nadmiaru gadki jakie te wszystkie warzywa są piękne, a składniki odżywcze takie potrzebne. Bez otoczki przygotujesz z tą książką zdrowe żarcie, które będzie po prostu niesamowicie smaczne. Wszystko z prostych i łatwo dostępnych składników, płatki drożdżowe to taki “weird shit”.

Filmik reklamujący książkę, kocham. Zawiera obraźliwe wyrażenia. Całość w języku angielskim.

Pomysł ten spodobał mi się od razu, mimo że po czasie przyszła do mnie myśl, że to takie prostackie. Chyba właśnie nie, bo przepisy naprawdę bronię się jakością, a forma podania z pewnością trafi do szerokiej grupy odbiorców, którzy po prostu give a fuck co jedzą, ale mają dość niepotrzebnego owijania w bawełnę ;) Dobra promocja weganizmu i roślinnej diety.

Na szczególną uwagę zasługują porady z cyklu “basic shit”, dzięki którym dowiesz się jak upiec tofu, obrać mango, czy też jak skomponować warzywny koktajl, który nie smakuje jak trawa.
No bo kto to wypije?

IMG_5044

Szczerze polecam i zabieram się za gotowanie.
Uprzedzając, książkę kupiłem na brytyjskim Amazonie, gdzie kupuję większość zagranicznych książek, również tych kucharskich, a wybór jest całkiem spory.

PS. W październiku ukazuje się kolejna część TK2, z tytułem “Party Grub”.

Dodaj komentarz