Moje obwarzanki

Proste, a jednak bardzo pokręcone obwarzanki, które ja znam ze swojego młodzieńczego życia, bo dla chłopaka z Małopolski to kultowy przysmak w drodze do szkoły lub suchy prowiant na wycieczkę. Wyjątkowo w wersji z sezamem, słonecznikiem i otrębami, jednak nadal tradycyjnie.

Kultowy krakowski smakołyk, zwany w końcu obwarzankiem krakowskim, to pszenny, wytrawny wypiek przypominający kształtem pierścień. Jego nazwa pochodzi od sposobu przygotowania, czyli obwarzania wyrośniętego ciasta we wrzącej wodzie – podobnie jak w przypadku bajgli, jednak to inny przepis i inny finalny produkt. Obwarzanki krakowskie są wpisane na listę produktów tradycyjnych i ich nazwa jest chroniona geograficznym prawem UE.

Charakterystyczne podłużne wgłębienia na spodzie kupnych obwarzanków pochodzą od przekładania ich po gotowaniu na ruszt, często smarowany smalcem. Na tej stronie znajdziecie bardzo ciekawy wywiad z założycielką Żywego Muzeum Obwarzanka w Krakowie (nie ukrywam, że marzę się tam wybrać!). Tradycyjnie posypuje się obwarzanki makiem lub solą, ale na ulicach i straganach można znaleźć przeróżne wersje – od sezamu, aż po ser

W mojej pierwszej wersji są mocno przypieczone i brązowe dzięki aquafabie, a posypuję je sezamem i ziarnami słonecznika. W drugiej używam samego sezamu, smaruję je odrobiną oleju   i piekę nieco krócej. Do ciasta w obydwu wersjach dodaję odrobinę otrębów pszennych, jednak to nadal forma tradycyjnego obwarzanka skręconego z dwóch „sulek”, obwarzanego w wodzie przed pieczeniem. Zyskujemy dzięki temu sporą dawkę błonnika, mimo że nie używamy mąki pełnoziarnistej.

Sam proces przygotowania, a w szczególności synchronizacja gotowania obwarzanków, odsączania z nadmiaru wody, a potem pieczenia, wymaga małej wprawy w pieczeniu, ale starałem się wszystko logicznie opisać i jestem pewien, że wszystko się uda

Moje obwarzanki

Składniki na 5–6 sztuk:
500g mąki pszennej typ 500
20g otrębów pszennych lub owsianych
8g drożdży instant lub 25g świeżych
280ml cieplej wody
1 łyżeczka soli
1 łyżka aquafaby z ciecierzycy do posmarowania
do posypania: mak, sezam, sól gruboziarnista, ziarna słonecznika
woda do gotowania
1 łyżeczka sody oczyszczonej i 1 cukru do gotowania

1. Jeśli używasz świeżych drożdży, zrób z nich zaczyn z odrobiną mąki i wody, poczekaj aż napęcznieją. Jeśli używasz suszonych, możesz dodać je bezpośrednio do mąki, ale też również przygotować zaczyn i dla pewności, zobaczyć jak pracują.
2. W dużej misie połącz mąkę, otręby, drożdże, sól i razem z wodą zagnieć wszystko na elastyczne i gładkie ciasto – będzie ładnie odchodzić od rąk.
3. Ciasto przykryj czystą ściereczką i odstaw na około 40 minut, do 1 godziny w ciepłe miejsce, aż sobie odpocznie i podrośnie.
4. Gotowe ciasto podziel (pokrój nożem) na 5–6 mniej więcej równych części, a każdą z nich podziel na pół. Z każdej z nich formuj (roluj ) długi wałeczek grubości kciuka. Biorąc 2 z nich, oplataj i skręcaj je wzajemnie wokół siebie, aż powstanie coś na kształt świdra. Jego końcówki złącz i lekko ugnieć, a by się dobrze połączyły. Wszystko powtórz z kolejnymi „sulkami”. Tak przygotowane ciasto odłóż na blachę i przykryj znów ściereczką na kilkanaście minut.
5. W tym czasie zagotuj spory garnek z wodą, odrobiną cukru i sody oczyszczonej. Przygotuj sobie miejsce, gdzie obwarzanki będą mogły odcieknąć z nadmiaru wody po gotowaniu (np. ruszt piekarnika, choć to opcjonalne) oraz blachę z papierem do pieczenia, na której będą się piec. Piekarnik nagrzej do 180°C.
6. Obwarzanki wkładaj pojedynczo do wrzątku i obwarzaj niecałe 30 sekund z każdej strony i przekładaj pozbawione nadmiaru wody na blachę do pieczenia. Aby sobie w tym pomóc polecam szerokie łyżki i łopatki do patelni.
7. Podgotowane obwarzanki posmaruj odrobiną aquafaby i posyp ulubionymi dodatkami. Piecz je przez około 25-30 minut, aż będą złoto-brązowe. Odstaw do ostygnięcia na kratce lub desce i smacznego!

Subskrybuj
Powiadom o
guest
1 Komentarz
Najnowsze
Najstarsze Najlepiej oceniane
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Nat
13 dni temu

To jest genialne! Ostatnio podjadałyśmy z Natalią precle na lotnisku we Frankfurcie i teraz mi się tęskni za takimi świeżymi, miękkimi roślinnymi wypiekami :)